«

»

Sty 04 2012

Odtwarzacz mp3, czyli sen o tłumie samotników

Odtwarzacz mp3, czyli sen o tłumie samotników

dziękując Barthes’owi za jego „Mitologie”

Mały przedmiot mieszczący się w dłoni, w sam raz do kieszeni, płaski prawie jak karta kredytowa, a mieści w sobie prawie 2 tysiące piosenek. Miliony nut, akordów, tysiące aranży, melodii i refrenów. I mnóstwo słów, które nie zasłaniają muzyki swoim nachalnym znaczeniem, lecz są jej nieodłącznym elementem; to słowa znaczące jakby w oddali, z linii horyzontu, bo w obcym języku.

Jego pamięć jest równie niezmierzona jak moja, a zarazem pełniejsza, doskonalsza, bo on potrafi odtworzyć każdy z utworów bezbłędnie i wielokrotnie, bez żadnego wysiłku. Doskonały wytwór epoki informacji, perfekcyjny specjalista w swojej dziedzinie. Ale i on się męczy tą trudną pracą wywoływania z pamięci. To tak jakby codziennie zdawał egzamin ze swojej muzycznej erudycji. Zdaje go zawsze śpiewająco. Ale od czasu do czasu potrzebuje odpoczynku: wtedy podłączony do kablowej kroplówki śni swój elektryczny sen o wiecznych, niewyczerpanych bateriach.

Jest moja kieszonkową biblioteką muzyczną, biblioteką Babel, w której gubię się za każdym razem, chociaż znam wszystkie ścieżki i chociaż zaglądam do wirtualnych fiszek katalogów. Zaskakuje mnie tym, że tak dobrze mnie zna, jak najlepszy, niezastąpiony przyjaciel. Jestem jego bogiem, stworzyłam muzykozbiór, który w sobie nosi i który odtwarza mi niczym modlitewną mantrę. Podręczna walizka z muzyką, mini-bagaż do podróży w przestrzeni i wehikuł do podróży w czasie: lata 70-te, 80-te i jestem mała, lata 2000-ne i już jestem znowu dorosła, lata 60-te i przestaję istnieć. Jestem sama i nie sama, w głowie plątanina głosów o rożnych skalach i tonacjach.

Jazda autobusem nie jest już nudną, hałaśliwą, cuchnącą spalinami koniecznością. Jest teraz przygodą, na którą czekam, moją intymną randką z samą sobą. Zakładam słuchawki i na pół godziny staję się głucha na rzeczywistość. Zanurzam się w muzyce, jak w hipnotycznym oceanie wspomnień, niespełnionych jeszcze marzeń, afirmując swoją odrębność w subiektywności doznań. Odbieram fale z mojego kosmicznego „radia”, którego audycje są zawsze inne, choć wciąż te same. Tańczę, wizualizuję, odkrywam na nowo zapomniane „kawałki”, poznaję je po raz drugi. Zachłannie powtarzam bez umiaru te ulubione, pogardliwie odrzucam te, na które nie mam ochoty. Władza wyboru czyni mnie królową. Wystarczy małe skinienie palca.

W krótkim przebłysku świadomości dostrzegam czasem, że w autobusie jest wielu lewitujących nad ziemią tak jak ja. Każdy z nas odbywa swą krótką podróż na własną planetę, każdy kocha tę swoją słuchawkową samotność i unika kontaktu z innymi samotnymi. Kiedy trzeba wysiąść, wszyscy jak automaty ruszają do wyjścia wyuczonym ruchem, jak wytresowane zwierzęta słyszące komendę, ale nikt nie chce jeszcze wrócić, nikt nie chce z trzaskiem wylądować z powrotem jak nagle upuszczony meteor.

Izolacja od świata jest taka bezpieczna, więzienie jest takie wygodne. Eskapizm dosięgnął każdego tak jak telefon komórkowy, iluzja bycia gdzie indziej, podczas gdy jest się w samym środku codzienności jest przecież tak kusząca. Mini wakacje z samego rana mamią jak wąż w technicznym raju XXI wieku.

Muzyka barwi szarą rzeczywistość, ubiera w tęczę kapryśną pogodę, osładza porażki i nagradza sukcesy. Dodaje pewności siebie, rodzi sex-appeale, wyzwala energię. Odtwarzacz mp3 jest jak prywatny psychoterapeuta w zagmatwanych możliwościach i pułapkach postmodernizmu. Niektórzy trzymają się tylko dzięki niemu, inni – jeszcze nie uzależnieni – dają się złapać na haczyk łatwego makijażu rzeczywistości. Realność mniej boli, kiedy założymy jej teatralną maskę. Odtwarzacz mp3 jest jak niezawodny aktor, wirtuoz swojej roli, dyrygent nastrojów, emocjonalne lustro kreujące wizerunek niezależnie od tego, co odbija.

Codzienny rytuał słuchania staje się nałogiem, słuchawki są już częścią mojego ciała. Podłączona do własnej muzycznej stacji nadawczej wylęgam się z siebie.

Rodzi się cyber-człowiek…

*****************

Miniatura opublikowana w miesięczniku „SosnArt” 2010, nr 11, s.15.

TG Facebook Comments

You are not authorized to see this part
Please, insert a valid App IDotherwise your plugin won't work.

1 komentarz

  1. ena

    „aural walk” :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Plugin from the creators ofBrindes :: More at PlulzWordpress Plugins
  • Facebook
  • GoldenLine
  • LinkedIn
  • Nasza Klasa
  • Grono
  • Blip
  • Twitter
  • YouTube